Ewa Szarkowska „Ślady Andrzeja Strumiłły”

W sytuacji, kiedy malarz postanawia zająć się twórczością literacką i uczynić język tworzywem swojej sztuki, można żywić przypuszczenie, że z racji pierwotnego wykształcenia będzie on traktować słowo w specyficzny sposób, niczym narzędzie (na równi z pędzlem lub ołówkiem), służące opisaniu świata. I mimo tego, że dyscyplina, jakiej podlega twórczość literacka, odmienna jest od reguł plastycznej ekspresji, a stawianie kolejnych słów wiersza różni się, przynajmniej pozornie, od kładzenia barw i kształtów na płótnie, trudno nie dostrzec głębszego powinowactwa obu tych dziedzin twórczości. Zwłaszcza u artysty tej miary, co Andrzej Strumiłło. On sam w przedmowie do jednego ze swoich tomów poetyckich deklarował: „Każde słowo i każdy znak jest to tylko szpara do oglądania rzeczywistości”. Nawet jeśli ogląd całkowity jest człowiekowi niedostępny, to podpatrywanie jest naczelnym celem uprawiania sztuki, niezależnie od jej rodzaju i środków wyrazu.

CZYTAJ WIĘCEJ…